Za rękę z małym przewodnikiem

Kiedy ostatnio zastanawiałeś się, dlaczego pszczoła zaczyna zbieranie nektaru akurat od tego a nie innego kwiatka? I kiedy ostatnio powąchałeś taki kwiatek na łące, a nie w pięknie udekorowanej wiązance prosto z modnej kwiaciarni? Nawet jeśli niedawno – czy rzeczywiście skupiłeś się na tym doświadczeniu?

Dzieli nas przede wszystkim doświadczenie. Bo czym innym jest nasz wiek, jak nie zbiorem momentów naładowanych doświadczeniami? My dorośli mamy ich w plecaku całkiem sporo, niektóre zatem musimy wyrzucać z niego pospiesznie, żeby nas ten plecak doświadczeń nie przygniótł. Innym nadajemy nie ten ciężar gatunkowy, jaki nadalibyśmy, gdybyśmy dopiero zaczynali pakować plecak. Nasze dzieci są właśnie w takiej sytuacji – dopiero dostały swój plecak i próbują włożyć do niego absolutnie wszystko, nie dbając o ekonomię czy różnicowanie doświadczeń. Chociaż nie… One też je różnicują. I dlatego złamany paznokieć, na którym mama namalowała kwiatek, może wywołać więcej żalu niż zasłyszana mimochodem wiadomość o trzęsieniu ziemi. Bo…

Dzieci nie myślą globalnie – i całe szczęście

Na to, żeby przejęły się losem ginącej populacji delfinów przyjdzie jeszcze czas. Ale o piesku, który przybłąkał się pod naszą bramę, nie zapomną długo, a nawet może on zostać bohaterem rodzinnych historii. Dzieci przypominają nam, że to, co jest obok nas, powinno być dla nas najważniejsze. Że z drobnych ziarenek składa się cała ta misterna budowla, w jakiej przyszło nam żyć.

Chwilo, trwaj!

Szczęście w danej chwili i nic więcej! Nasz kilkulatek potrafi zatracić się w zabawie tak, że zapomni o jutrzejszym trudnym dniu w szkole czy kolejnym leżakowaniu, które w przedszkolu spędza mu sen z powiek. Dzieci uczą nas żyć chwilą i nie wybiegać myślami w przyszłość.

Wybacz i zapomnij

Wydaje nam się, że rozpacz, jaką wywołał u dziecka nasz sprzeciw, gdy chciało kolejną zabawkę, nigdy nie zostanie nam wybaczona. Gdy sklep zniknie za rogiem, odwracamy głowę do siedzącego na tylnym siedzeniu małego terrorysty (oj, tak, w sklepie nazywaliśmy go w ten sposób), który okazuje się… Uśmiechniętym, radosnym aniołkiem. Dzieci potrafią przestać się gniewać już chwilę po trudnej dla nich sytuacji. I tę umiejętność warto w sobie ćwiczyć!

Kontempluj

Leżeć w trawie, słuchać bzyczenia owadów, czekać na tęczę, gdy zaczyna padać w słoneczny dzień. Nie na co dzień, niestety, bo rzadko kto jest codziennie otoczony przyrodą i może się tak zapomnieć. Jednak kiedy spojrzysz na swoje dziecko, nie przelotnie ani nie po to, żeby ustrzec przed ewentualnym zagrożeniem, a z ciekawością i autentycznym zainteresowaniem, dostrzeżesz w jego oczach zachwyt. Nie raz i nie dwa, a wiele razy w ciągu dnia. Pobiegnij wzrokiem za tym, co spowodowało jego pełen skupienia zachwyt i… Pozachwycaj się z nim. Po prostu i bez celu.

Mów wprost

Choć słowne gierki i dwuznaczności też są potrzebne (chociażby w świecie damsko-męskich relacji, którym nadają pikanterii), na co dzień lepiej, łatwiej i przyjemniej komunikować się wprost. Kto jest lepszym nauczycielem wyrażania swoich potrzeb bez zbędnych ogródek, jak nie nasze dziecko? Mamo, zimno! Mamo, siku! Nie chcę botwinki, bo jej nie lubię! Czy te komunikaty kiedyś pozostały bez odzewu? ;-) Po co więc robić scenę pt. „Domyśli się, że mi zimno, i odda mi swój sweter”, jeżeli można to zwyczajnie zakomunikować? Po dziecięcemu, czyli wprost i szczerze.

Przytulaj

Potrzeba cielesnej bliskości jest w dziecku od urodzenia. Czasem to my, dorośli, gasimy ją w zarodku, ale ona nadal gdzieś się będzie tliła. Korzystaj z tych wszystkich „zapasów”, przytulasów, bawienia się w pieska (tak, pieska się głaszcze), o które prosi Cię Twoja pociecha. Bądź koniem, z którego grzbietu maluch będzie się ześlizgiwał, rekinem, który łapie je w wodzie za nogę. Dziecko przypomina nam, jak bardzo fizyczna bliskość pomaga nam rozładować złe emocje. Przytulaj, noś i głaszcz. I pozwól się głaskać.